Okienko transferowe dobiegło końca, więc czas na podsumowania. Legia Warszawa podeszła do tegorocznych transferów dość jak na siebie nietypowo, gdyż bardzo oszczędnie. Nie wydała pieniędzy na transfery i wyraźnie odciążyła budżet płacowy. Mimo to, sprowadziła do siebie kilku ciekawych zawodników. Trudno z drugiej strony nie odnieść wrażenia, że można było zrobić więcej, aby realnie wzmocnić zespół i nadal Marek Papszun ma w swoim zespole pewne braki.
Minionego okienka transferowego w wykonaniu Legii Warszawa nie powinno oceniać się ani jednoznacznie pozytywnie, ani też negatywnie. Gdzieś pomiędzy.
„Wojskowi” podeszli do lata z określonym celem – oszczędzić i się wzmocnić. Jakby na to nie patrzeć, to udało się w większym bądź mniejszym stopniu spełnić. W tym artykule spróbujemy ocenić w jakich obszarach okienko jest udane, a gdzie jednak widać pewne niedociągnięcia.
Z czysto ekonomicznego punktu widzenia bardzo udane okienko!
Legia Warszawa niedużo pozyskiwała, gdyż przybyło do niej łącznie ośmiu zawodników. Małą liczbą to nie jest – bardziej chodzi o bilans strat i korzyści. Łącznie z Warszawą pożegnało się bowiem dla porównania aż 19 piłkarzy, z czego duża część z nich to też nie byli jacyś mało istotni gracze. Nade wszystko jednak udało się oszczędzić i pod tym względem okienko jest wręcz imponujące. Transparentność w tym temacie zachował sam Dyrektor Sportowy Legii Warszawa, Fredi Bobić:
Udało się nam zmniejszyć budżet wynagrodzeń o 26%, co jest dużą liczbą jak na jedno okienko transferowe. To było duże wyzwanie dla nas wszystkich. Z drugiej strony, nie wydaliśmy zbyt dużo. Zmniejszyliśmy budżet wynagrodzeń, ale również wydaliśmy tylko 780.000 euro na transfery przychodzące, co jest dużym osiągnięciem.wypowiedział się na łamach klubowych mediów Dyrektor Sportowy Legii, Fredi Bobić
Zmniejszenie budżetu wynagrodzeń o 26%, tylko 780.000 euro wydane na transfery przychodzące. To są liczby raz, że niepodobne do Legii Warszawa jako klubu, a dwa, jest to zapewne logiczna konsekwencja nieudanych poprzednich lat na rynku… Teraz trzeba te wszystkie mniejsze grzeszki klubu z przeszłości odrobić. Najłatwiej zejść z pensji zawodnikom, którzy w dalszym rozwoju się nie przydadzą i właśnie to w dużej mierze poczyniono (o tym trochę więcej w dalszej części artykułu). Z drugiej strony, mamy wrażenie, że tych pożegnań z klubem było za dużo i robili to w kilku przypadkach piłkarze, których jednak Legia mogłaby dla porządku rozwoju klubu zostawić. Juergen Elitim, Radovan Pankov i Jean-Pierre Nsame to piłkarze, którzy jednak by temu klubowi się przydali. Tym bardziej że godnego następcę dostał z całej tej trójki jedynie Nsame, za którego przybył Łukasz Zjawiński. Po pozostałych wymienionych widać pewne luki.
Dyrektor sportowy Fredi Bobic o letnim oknie transferowym 🔊 pic.twitter.com/M3v8IbmDIa
— Legia Warszawa (@LegiaWarszawa) September 10, 2026
Wyprzedaż młodych
Pierwszy duży minus tego okienka w wykonaniu „Wojskowych”. Legia Warszawa pozbyła się wielu graczy, z czego na tych wcześniej wspomnianych 19, aż siedmiu to zawodnicy w wieku 21 lat lub mniej.
Wśród nich: Jan Leszczyński, Kacper Urbański, Pascal Mozie, Jakub Adkonis, Wojciech Banasik, Marcel Mendes-Dudziński i Oliwier Olewiński.
Na nich wszystkich udało się zarobić łącznie aż 3 miliony euro… Gorzej, że całość tej kwoty klub sprowadzający wydał na jednego zawodnika – Jana Leszczyńskiego. Inne ruchy były już bezgotówkowe i albo związane z zakończonym kontraktem, albo z rozwiązaniem tego kontraktu za porozumieniem stron (jak w przypadku Kacpra Urbańskiego, który poszedł do Górnika Zabrze).

Już nie pierwszy raz utwierdzamy się w przekonaniu, że Legia Warszawa nie dość, że nie potrafi sprzedawać, to ona po prostu nie potrafi w większości przypadków kierować karierą młodego piłkarza w odpowiedni sposób. A przypadków dziesiątki i sądzimy, że z biegiem lat będziemy mówili o kolejnych piłkarzach, którzy w Legii nie dostali odpowiedniej szansy, a gdzieś indziej są w stanie się wybić i coś znaczyć w futbolu.
***
Szczególnie boleć może pozbycie się Jana Leszczyńskiego, który był postrzegany jako wielki, w Legii wręcz może nawet jeden z największych talentów od lat. Dostał kilka szans w pierwszym zespole i ogólnie wszedł do piłki seniorskiej z odpowiednim przebojem. O ile generalnie nie są to olbrzymie pieniądze, jeżeli mówimy o talencie, który ma być tak duży, o tyle 3 miliony euro za piłkarza, który jeszcze wówczas nie był pierwszym wyborem Marka Papszuna było dla Legii z finansowego punktu pewnym wybawieniem. Szczególnie że każdy wie, że Legia potrzebuje pieniędzy na wczoraj.
Jego potencjał jest wyraźnie widoczny i wiem, że Legia Warszawa żałuje jego odejścia, ale potrzebowała tych pieniędzy.powiedział o Janie Leszczyńskim i transferze z Legii trener Borussii Monchengladbach, Eugen Polański
Trudno się z Eugenem Polańskim generalnie nie zgodzić. Choć dzisiaj może to jeszcze nie uderza tak mocno, jesteśmy właściwie pewni, że w przyszłości Legia będzie pluła sobie w brodę, że pozbyła się tak dobrze zapowiadającego się gracza. Tym bardziej że patrząc na dyspozycję niektórych obrońców, którzy zostali do dyspozycji Marka Papszuna, już teraz nie zdziwilibyśmy się, gdyby Leszczyński wskoczył do pierwszej jedenastki.
Pozbycie się „zbędnego balastu”
Legia Warszawa ustabilizowała swoją sytuację finansową, a przynajmniej do tej stabilnej sytuacji się przybliżyła w głównej mierze jednak dzięki pozbyciu się graczy, którzy byli przepłaceni i stanowili duże obciążenie dla budżetu klubowego. Bo jeżeli taki Patryk Kun zarabiał w Legii 120-130 tysięcy złotych miesięcznie, a nie był nawet w top 15 najlepiej zarabiających piłkarzy „Wojskowych”, coś ewidentnie było nie tak. Legia tego właśnie Kuna pożegnała. Kogo jeszcze? Sergio Barcię, który był wypożyczony do Las Palmas, a w sumie ostatnie spotkanie dla stołecznego klubu rozegrał w lutym 2025 roku (był to, poza Leszczyńskim, jedyny transfer gotówkowy – sprzedany za 1,5 mln do Bragi).
Oczywiście przykład Kacpra Urbańskiego dobrze wszystkim znany i go nie trzeba nawet specjalnie wałkować. Był, zawiódł, obie strony rozwiązały kontrakt i chyba wszyscy cieszą się z tego rozstania. Niepotrzebny dla Legii stał się również Kacper Tobiasz po tym, jak ukazało się, że sprowadzony Otto Hindrich jest po prostu lepszym graczem. Toteż również się tu pożegnano. Claude Goncalves był piłkarzem, którego Legia chciała się pozbyć już od dłuższego czasu, ale najpierw sam piłkarz nie chciał, a później nie udawało się go nigdzie wypchnąć. Trzeba było czekać na koniec kontraktu, który nastąpił – ten też mały na pewno nie był. Do tego wypożyczono z opcją wykupu Petara Stojanovicia oraz Miletę Rajovicia. Obaj ci zawodnicy, z pełnym szacunkiem, ale musieli odejść. Z różnych powodów nie dawali klubowi nic. Byli jedynie obciążeniem dla budżetu.
W kadrze znajdują się jeszcze Antonio Colak i Vahan Bichakhchyan, którzy wydają się być na wylocie z klubu. Jeżeli jeszcze ich pozbyłby się zarząd Legii, należy wstać i bić brawo. Legia Warszawa naprawdę solidnie się „wyczyściła”.
Mileta Rajović kommer til klubben på en etårig lejeaftale fra Legia Warszawa ⚫🔴
Læs mere på https://t.co/4TekMmSWop pic.twitter.com/99HqtZfynG
— FC Midtjylland (@fcmidtjylland) September 2, 2026
Kilka ciekawych wzmocnień
Legia, jak już wcześniej wspominaliśmy, pozyskała łącznie ośmiu graczy. Wśród nich Ivan Brkić, Łukasz Zjawiński, Zoran Arsenić, Robert Deziel Jr., Jan Kuchta, Michal Sevcik, i dwa najnowsze nabytki, Bohdan Wjunnyk oraz Shinnosuke Fukuda.
Ivan Brkić czy Zoran Arsenić to bardziej opcje rezerwowe, jednak pozostali naprawdę mogą stanowić o sile zespołu. Najlepiej z nowych ruchów wypada na razie zdecydowanie Łukasz Zjawiński. Ale czy mógł być to ktoś inny niż najlepszy dotychczas strzelec „Wojskowych”? Pozostali albo nie zadebiutowali, albo jeszcze wprowadzają się do zespołu. Dobrze zaczął wyglądać Michal Sevcik, a Jan Kuchta choć bez konkretów, miał dobre momenty. Roberta Deziela Jr. trudno na razie oceniać, gdyż o ile jego wejście w zespół było solidne, o tyle ostatnie mecze są jednak dużo słabsze. Niemniej może dać dużo korzyści – to na pewno.
Pierwsze dni Shinnosuke Fukudy oczami trenera ✊
Konferencja prasowa przed #LEGWID ➡️ https://t.co/HVXwTzZID9 pic.twitter.com/Mgab8F9DZa
— Legia Warszawa (@LegiaWarszawa) September 10, 2026
Z tych, którzy jeszcze nie zdążyli zadebiutować, Shinnosuke Fukuda jest niewiadomą, jednak ogólnie zapowiada się jako dość dobre wzmocnienie na pozycję, na której Legia Warszawa miała braki. Wskoczy na prawe wahadło, gdzie był tylko Paweł Wszołek i Kacper Chodyna. Wątpliwości wydaje się budzić Bogdan Wjunnyk, gdyż generalnie mieliśmy okazję poznać go z Lechii Gdańsk i raczej nie był tam pierwszoplanową postacią. Nadzieje należy mieć jednak w tym, że to „papszunowy” transfer i skoro trener go widzi, być może ma to jakiś większy sens. Na tę chwilę jednak trudno jest być do tego ruchu przekonanym. Skoro nawet kibice Lechii nie byli co do niego przekonani. Jest to jednak na tę chwilę wypożyczenie z opcją wykupu. Zatem ryzyko teoretycznie niewielkie.
Gdzie Legia Warszawa ma wciąż braki?
Legia Warszawa dokonała kilku ciekawych ruchów, natomiast trudno nie odnieść wrażenia, że nie wszystkie luki zostały odpowiednio wypełnione. Największe braki klub zdaje się mieć w środku obrony. Przyszedł Deziel Jr. czy Arsenić, ale to wciąż za mało. Z naprawdę pewnych środkowych obrońców Papszun dysponuje jedynie Kamilem Piątkowskim. Rafał Augustyniak czy Zoran Arsenić bywają elektryczni. To samo Deziel Jr. Pozostali znajdujący się w kadrze to młodzi, jeszcze bez ogrania zawodnicy. Jeżeli Legia chce być konkurencyjna w grze o najwyższe cele, może być jej o to trudno z taką defensywą. Czas pokaże, jak dużym problemem to będzie.
Inną luką może być pozycja numer „sześć”. Jest Damian Szymański i Henrique Arreiol, ale już po początku sezonu widać, że nie są to bardzo pewne opcje. Przydałby się tam ktoś do rywalizacji.
Przede wszystkim jednak trzeba powiedzieć dość ogólnie… Legia Warszawa ma za słabą kadrę w porównaniu do zespołów, z którymi klub chce być porównywany. Mówiąc szczerze, Marek Papszun wyciąga przy tym potencjale ludzkim więcej niż pewnie powinien. Niby był po to sprowadzany, ale jednak taki stan rzeczy może niepokoić. Podium będzie dużym sukcesem. Mistrzostwo cudem. Legia Warszawa na tę chwilę nie wydaje się mieć takiego potencjału.

Legia Warszawa na rynku transferowym – ogólna ocena
Okienko Legii Warszawa na pewno zgadza się w Excelu i to trzeba docenić. Mówimy to bez krzty ironii. Transfery były nastawione na to, aby balansować pomiędzy sprowadzaniem jakościowych graczy a oszczędzaniem… I trzeba sobie powiedzieć wprost. To się w sumie udało. Nieważne jak ktoś jest krytyczny wobec Bobicia i spółki, to należy oddać. Gorzej wypada to okienko na pewno, jeżeli spojrzymy sobie na przekrój całej kadry. Oczekiwania w Legii są najwyższe, a ilu realnie piłkarzy Legia posiada na topowym w lidze poziomie? Na pewno Hindricha, Piątkowskiego… I w sumie tyle? Być może można to wliczyć też Adamskiego, który jest bardzo dobrym, przydatnym graczem.

Ale to jest nieistotne. Wniosek jest taki, że kadra Legii złożona jest z kilku graczy topowych, kilku niezłych, a pozostali to po prostu gracze przeciętni. Tacy solidni ligowcy! To jest dobra kadra do rywalizacji o top 5, ale umówmy się… Raczej nie takie są aspiracje tego klubu. Okienko to było o wiele mniej spektakularne niż to poprzednie, co jest normalne. W końcu Legia przed rokiem sprowadziła: Miletę Rajovicia, Damiana Szymańskiego, Petara Stojanovicia, Kamila Piątkowskiego, Henrique Arreiola, Antonio Colaka. Do tego dołożyła Ermala Krasniqiego i Noaha Weisshaupta. Z tego grona jedynie jeden zawodnik faktycznie się sprawdził. Pozostałych albo nie ma już w klubie, albo nie przekonują. A nie byli to tani zawodnicy.
Legia Warszawa cierpi za swoje błędy. I powtórzmy to jeszcze raz… Aby to wybrzmiało! Mistrzostwo z taką kadrą będzie olbrzymim sukcesem Marka Papszuna.
Patrząc na to, jak rozwija się dziś Ekstraklasa pod względem ekonomicznym i jakich zawodników sprowadzają inne kluby, można powiedzieć, że mieliśmy okienko „Kopciuszka”. Pytanie tylko, czy ten Kopciuszek zamieni się w księżniczkę. Zrobimy wszystko, żeby tak właśnie było.podsumował okienko transferowe w wykonaniu Legii Warszawa, trener Marek Papszun.
Szczerze, uważamy że okienko w wykonaniu Legii choć nieidealne, jak na możliwości było całkiem udane. Gorzej, że możliwości były niewielkie.